Menu Zamknij

Migrenowe kompendium – moje sposoby (oraz dlaczego freelancing jest wybawieniem)

Jak radzić sobie z migreną

Migrena to coś więcej niż zwykły ból głowy. To stan, w którym przechodzę w tryb „zombie”. Ból czasem bywa tak intensywny, że uniemożliwia normalne funkcjonowanie – trudno jeść, jeszcze trudniej spać. To kilka dni wegetacji, zaprawionej mdłościami i brakiem sił na cokolwiek. W takich momentach nie ma mowy o pracy, rozmowach czy jakiejkolwiek aktywności. Jedynym wyjściem jest zamknięcie się w ciemnym, cichym pomieszczeniu i czekanie, aż atak minie. W tym wpisie dzielę się metodami, jak radzić sobie z migreną – zarówno tymi oficjalnymi, jak i tymi mniej konwencjonalnymi. Nie jestem lekarzem, a to, co opisuję, to moje osobiste doświadczenia, wiedza z przeczytanych książek lub podpowiedzi osób z mojego otoczenia. Jeśli również zmagasz się z migrenami, to pewnie tak jak ja, próbujesz każdego rozwiązania. Mam nadzieję, że znajdziesz tu coś, co Ci pomoże.

Wolisz słuchać? Wskakuj na YouTube…

W moim przypadku ataki migreny pojawiają się dość regularnie – zazwyczaj na początku menstruacji oraz tuż przed weekendem, kiedy organizm „odpuszcza” po intensywnym tygodniu pracy. Przez długi czas pracowałam na etacie i każda migrena wiązała się z nieprzyjemnym obowiązkiem tłumaczenia się przełożonym, dlaczego znowu muszę wziąć wolne. Czasami wymagało to lawirowania między niewygodnymi pytaniami a poczuciem winy, że nie mogę być w pracy. Dodatkowo stres związany z tą sytuacją zwiększał ilość napadów i wpadałam w błędne koło.

Zdarzało się, że ratowałam się urlopem na żądanie, ale już w połowie roku kończyły mi się przysługujące dni wolne i nie miałam już możliwości skorzystania z normalnego urlopu wypoczynkowego. Branie L4 z powodu migreny również nie było dobrym rozwiązaniem – w trakcie ataku często nie byłam nawet w stanie zebrać się i wyjść z domu, żeby pójść do lekarza.

Przejście na freelancing całkowicie zmieniło moje podejście do pracy, a także zdrowia. Ale o tym za chwilę.

Przez lata próbowałam różnych metod przeciwdziałania napadom oraz łagodzenia bólu, od leków (również tych na receptę) po naturalne sposoby. Niektóre nie pomogły zupełnie, mimo zainwestowanych w nie pieniędzy i czasu. Inne były na tyle skuteczne, że zmniejszyły ilość napadów o połowę. Wcześniej ból pojawiał się co 2-3 tygodnie. Obecnie częstotliwość migren spadła do jednej na 1.5-2 miesięcy, jednak nadal trwają one do 3 dni. Wiem, że są osoby, które cierpią z bólu nawet kilkanaście dni w miesiącu – jeśli jesteś taką osobą, to niesamowicie Ci współczuję. :(

Na pewno nie ma jednego, uniwersalnego rozwiązania na tę dolegliwość i każdy musi sobie wypracować swoje sposoby, zarówno w zapobieganiu jak i łagodzeniu bólu. Jednak mam nadzieję, że opisane tu metody zainspirują Cię do szukania rozwiązania dla siebie.

Jak przejście na freelance zwiększyło mój komfort (pracy i życia)

Przez lata pracy na etacie migrena była dla mnie nie tylko problemem zdrowotnym, ale też źródłem dodatkowego stresu. Każdy atak oznaczał konieczność tłumaczenia się przełożonym. O ile w przypadku grypy czy złamania nogi nikt nie kwestionował zwolnienia lekarskiego, o tyle „ból głowy” nie zawsze budził zrozumienie.

Dodatkowym problemem był sztywny grafik pracy. Jeśli migrena zaczynała się rano, oznaczało to, że albo zmuszam się do pójścia do pracy i walczę o przetrwanie z bólem, albo biorę wolne, czując się winna z powodu kolejnej nieobecności. Urlop na żądanie z powodu migreny był ostatecznością, ale bywały dni, kiedy po prostu nie miałam innego wyjścia. Wsiadanie za kierownicę w takim stanie było mocno ryzykowne, nie tylko z powodu złego samopoczucia. Skutkiem ubocznym zarówno migren, jak i stosowanych przeze mnie leków są duże problemy z koncentracją, czasem nawet z mówieniem. Dlatego w takim momencie zawsze zastanawiam się dwa razy, zanim usiądę za kółko.

Niestety, często zdarzało się, że po powrocie słyszałam komentarze w stylu: „Już lepiej? To pewnie była tylko zmiana pogody”, albo „Ale chyba nie było tak źle, skoro dzisiaj już jesteś w pracy?”. Takie reakcje sprawiały, że czułam się jeszcze gorzej – jakbym musiała się tłumaczyć z choroby, na którą nie miałam wpływu.

Przejście na freelancing było dla mnie niemałym wybawieniem. W końcu mogłam pracować w komfortowych warunkach, które minimalizowały ryzyko wyzwolenia ataku. Skończyło się siedzenie w biurze, gdzie światło jarzeniówek i hałas zwykle pogarszały mój stan. Skończył się stres, że przy fali nudności nie zdążę dobiec do łazienki, wymiotując przed całym gronem kolegów z pracy. I wreszcie – skończyło się tłumaczenie przełożonym, że znowu nie pojawię się w biurze.

Teraz, gdy czuję, że mój organizm potrzebuje regeneracji, mogę – jak ja to mówię – ”zwinąć się w trąbkę” na kanapie i przecierpieć, aż poczuję się lepiej. Mogę pospać dłużej, jeśli przez ból zarwałam noc. Mogę przytulić się do miski i nie stresować się faktem, że nie zdążę dobiec do łazienki… A zadania, które na mnie czekają – zrobić, gdy tylko poczuję się lepiej.

Największą ulgą jest jednak to, że wreszcie nie muszę się nikomu tłumaczyć. Nie ma przełożonego, który oczekuje ode mnie wyjaśnień, nie ma poczucia winy za “kolejne wolne”.

Trochę teorii, czyli rodzaje migren i ich przyczyny

Migrena to nie tylko silny ból głowy – to złożony problem zdrowotny, który może mieć różne przyczyny i objawy. Przez lata zauważyłam, że moje napady pojawiają się w określonych sytuacjach, co pozwoliło mi lepiej zrozumieć mechanizmy ich powstawania. Choć każdy przypadek jest inny, można wyróżnić kilka typowych rodzajów migren i ich najczęstszych wyzwalaczy.

Jeden z głównych podziałów migren to migreny bez aury i z aurą.

Migrena bez aury

  • Częściej występujący typ migreny.
  • Objawia się silnym, pulsującym bólem głowy, zwykle jednostronnym; towarzyszą jej nudności, wymioty oraz nadwrażliwość na światło i dźwięk, ale brak objawów neurologicznych poprzedzających ból.

Migrena z aurą

  • Występuje rzadziej i charakteryzuje się obecnością aury – odwracalnych objawów neurologicznych poprzedzających ból głowy.
  • Aura może obejmować: zaburzenia widzenia (mroczki, błyski światła, utrata wzroku), zaburzenia czucia (mrowienie, drętwienie), problemy z mową lub równowagą.

Poniżej mniej oficjalny podział – są to raczej nazwy potoczne, odnoszące się do przyczyn, które daną migrenę mogą wywołać, niż fachowe nazwy. Uwzględniłam w nim te, które występują w moim przypadku. Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej na ten temat, to polecam książkę “Jak radzić sobie z migreną” Dr Katy Munro.

Migrena menstruacyjna

To jeden z najbardziej przewidywalnych rodzajów migreny, ponieważ pojawia się w określonej fazie cyklu. W moim przypadku ataki nadchodzą na początku menstruacji, kiedy poziom estrogenów gwałtownie spada. To jeden z najtrudniejszych typów migren, ponieważ ból bywa wyjątkowo intensywny, a dodatkowo towarzyszą mu inne, standardowe objawy, związane z samą menstruacją.

Migrena weekendowa

Paradoksalnie, ataki często pojawiają się wtedy, gdy organizm powinien odpoczywać. Po całym tygodniu intensywnej pracy, w momencie gdy napięcie opada, migrena uderza z pełną mocą. Zmiana rytmu dnia, dłuższy sen czy brak porannej dawki kofeiny mogą być wyzwalaczami tego typu migreny.

Migrena wywołana przez stres

Stres jest jednym z głównych czynników wywołujących migrenę. Często zdarza się, że w okresach dużej presji migreny pojawiają się częściej, a ich przebieg jest bardziej dotkliwy. Mechanizm jest prosty – napięcie powoduje skurcz naczyń krwionośnych, a późniejsze ich rozszerzenie prowadzi do ataku bólu. Co ciekawe, migrena nie zawsze pojawia się w trakcie stresu – czasami uderza dopiero wtedy, gdy stres mija, co łączy ją z migreną weekendową.

Migrena pokarmowa

Niektóre produkty spożywcze mogą działać jak wyzwalacze migreny, a ich wpływ jest bardzo indywidualny. W moim przypadku największym problemem jest czerwone wino i piwo – nawet niewielka ilość alkoholu może wywołać atak. Dodatkowo zauważyłam, że jeśli dopuszczam do stanu silnego głodu, ryzyko migreny gwałtownie rośnie. Nieregularne posiłki lub długie przerwy między nimi mogą sprawić, że ból pojawi się nagle i będzie wyjątkowo intensywny. Dlatego staram się dbać o regularność jedzenia i unikać produktów, które mogą nasilać moje dolegliwości.

U innych osób wyzwalacze pokarmowe mogą wyglądać zupełnie inaczej. Do najczęściej wymienianych należą:

  • cukier, głównie czekolada,
  • nabiał, głównie dojrzewające sery,
  • gluten,
  • produkty zawierające glutaminian sodu, azotany, azotyny i siarczyny,
  • kofeina – zarówno jej nadmiar, jak i nagłe odstawienie,
  • alkohol.

Każdy organizm reaguje inaczej, dlatego warto obserwować, które produkty nasilają objawy i stopniowo eliminować je z diety. Dobrą metodą jest prowadzenie dziennika migrenowego, w którym zapisuje się spożywane posiłki i ewentualne reakcje organizmu – to często pozwala znaleźć ukryte zależności i unikać przyszłych ataków.

Więcej o produktach zwiększających ryzyko migreny znajdziesz w książce “Koniec z migreną” Aleksandra Mauskopa.

Migrena związana z higieną snu

Sen odgrywa kluczową rolę w profilaktyce migreny. Zarówno jego niedobór, jak i nadmiar mogą prowadzić do ataku. Jeśli śpię zbyt krótko, mój organizm jest osłabiony i bardziej podatny na bodźce, co zwiększa ryzyko migreny. Natomiast zbyt długi sen, zwłaszcza w weekendy, może wywołać atak poprzez zaburzenie rytmu dobowego.

Migrena związana ze zmianami pogodowymi

Wahania ciśnienia atmosferycznego, szczególnie przed burzą lub deszczem, to jeden z najbardziej frustrujących wyzwalaczy. Niestety, na pogodę nie mamy żadnego wpływu, co czyni ten typ migreny wyjątkowo trudnym do kontrolowania. Inne przyczyny mogące wywołać migrenę, związane z pogodą, to wysoka wilgotność powietrza, wysoka temperatura, suchy i ciepły wiatr.

Napięciowy ból głowy

Często mylony z migreną, choć nie jest uznawany za typowy ból migrenowy. Jest związany z napięciem mięśni w okolicach karku i barków, co prowadzi do bólu promieniującego na całą głowę. Długotrwała praca przy komputerze, bez przerw, czy niewłaściwa postawa ciała, mogą ją nasilać.

Każdy z tych rodzajów migreny ma swoje własne mechanizmy powstawania, ale łączy je jedno – potrafią całkowicie wyłączyć z życia na długie godziny lub dni.

Inne czynniki mogące wywołać migrenę:

  • zanieczyszczenie powietrza,
  • światło – silne słońce, migotanie lamp,
  • hałas,
  • zapachy – takie jak spaliny samochodowe, benzyna, farba, czy dym tytoniowy,
  • pleśń i alergie,
  • intensywne ćwiczenia fizyczne.

Konwencjonalne metody ograniczania migren, które znam i wypróbowałam (+ co u mnie zadziałało)

Ograniczenie stresu i wprowadzenie technik relaksacyjnych

Stres to u mnie drugi główny wyzwalacz migreny (zaraz po zmianach hormonalnych). Często objawiał się w postaci migren weekendowych – po całym tygodniu napięcie odpuszczało, a w zamian dostawałam atak bólu. Z czasem zauważyłam, że im bardziej stresujący był tydzień, tym większa szansa, że w piątek wieczorem lub w sobotę rano wyląduję w łóżku z migreną.

Największą zmianą w walce z tym problemem było przejście na freelancing. Pracując na etacie, często miałam do czynienia z presją, wymaganiami i sytuacjami, które budziły we mnie napięcie, nawet jeśli na co dzień tego nie odczuwałam. Teraz mogę sama wybierać klientów i współpracować z osobami, które szanują moją pracę i nie próbują wywierać niezdrowych nacisków. Brak toksycznego środowiska, elastyczność w planowaniu zadań i możliwość dopasowania tempa pracy do mojego samopoczucia sprawiły, że stres stał się znacznie mniej obecny w moim życiu – a co za tym idzie, migreny również pojawiają się rzadziej.

Oprócz zmian w stylu pracy bardzo pomogły mi techniki relaksacyjne. Medytacja, głębokie oddychanie i krótkie przerwy w ciągu dnia pozwalają mi rozładować napięcie, zanim przerodzi się ono w ból głowy. Nauczyłam się też szybciej rozpoznawać momenty, w których zaczynam się stresować – dzięki temu mogę od razu zareagować i nie dopuszczać do sytuacji, w której stres gromadzi się przez kilka dni i kończy się migreną.

Regularne posiłki i unikanie określonych potraw

Długie przerwy między posiłkami to dla mnie kolejny ze „sposobów” na wywołanie ataku. Nagły spadek cukru we krwi może prowadzić do intensywnej migreny, dlatego dbam o to, by jeść regularnie i zawsze mieć przy sobie coś na wypadek głodu. Dodatkowo unikam produktów, które mogą wywoływać napady – w moim przypadku są to czerwone wino i piwo, ale dla innych problematyczne mogą być czekolada, sery pleśniowe czy przetworzone mięso.

Stały rytm snu

Zarówno niedobór, jak i nadmiar snu mogą wywołać migrenę, dlatego staram się kłaść i wstawać o tej samej porze, nawet w weekendy. Eliminuję też ekspozycję na niebieskie światło wieczorem, co ułatwia zasypianie i poprawia jakość odpoczynku.

Suplementacja

Dzięki podpowiedzi jednej z moich “migrenowych koleżanek” ;) od niedawna regularnie przyjmuję magnez i witaminę B2, które według badań (m.in. z książki „Koniec z migreną” Alexandra Mauskopa) mogą zmniejszać częstotliwość ataków. Magnez pomaga w regulacji napięcia mięśniowego i funkcjonowaniu układu nerwowego, a witamina B2 (ryboflawina) wspiera procesy energetyczne w organizmie i jest kluczowym składnikiem odżywczym naszego organizmu.

Dawkowanie stosowane przeze mnie na ten moment:

Rano: jabłczan magnezu 140mg (1 tabletka)

Po południu: jabłczan magnezu 140 mg + witamina B2 40 mg (2 tabletki)

Jak unikać migreny

Jeśli chodzi o magnez, to zalecenia to nawet 400-600 mg dziennie, ale warto zacząć od mniejszej dawki. Warto wybrać sobie suplementy z jakiejś dobrej firmy, na przykład polskiej Aliness, czy amerykańskiego Swansona. Apteczne suplementy (jak choćby tlenek magnezu) znacznie gorzej się wchłaniają i po nich może nie być zupełnie efektów. Wybieraj raczej jabłczan magnezu, taurynian magnezu, czy mleczan magnezu. Cytrynian magnezu w większej dawce może powodować przeczyszczenie, a tym samym potęgować migreny.

Natomiast ryboflawinę trudno przedawkować, ponieważ jej nadmiar jest wydalany wraz z moczem. Dodatkowo przy przyjmowaniu dużych dawek ogranizm sam ogranicza jej wchanianie, więc trudno doprowadzić do nadwyżki.

Jeszcze za wcześnie, żebym stwierdziła pozytywne efekty, ale obserwuję swój organizm.

Dodatkowo suplementuję też witaminę D i probiotyki (o nich nieco niżej). W ciągu dnia stosuję wyciąg z ashwagandy (polecam firmy Magiczny Ogród, bo jest dużo tańsza, niż reklamowana wszędzie ta z Mothers Protect, a obie działają tak samo skutecznie. Na noc natomiast biorę 5 mg melatoniny, która ułatwia mi zasypianie jeśli zdarzy mi się pracować przy komputerze do późna (mniejsze dawki nie działały).

Dodatkowo pomocna może być suplementacja:

  • koenzymu Q10,
  • witaminy B12 i innych witamin z grupy B,
  • cynku,
  • kwasów omega-3.

Osobiście regularnie spożywam też spore ilości kurkumy, która ma działanie przeciwzapalne i poprawia pamięć, a jej suplementacja również jest wspomniana w powyższej książce.

Zioła i inne naturalne produkty

Marihuana medyczna ma potwierdzone działanie przy łagodzeniu silnego stresu i napadów lęku, więc może się przyczynić do zmniejszenia częstotliwości migren wywołanych stresem. Jednak nie miałam okazji wypróbować tej metody i mam tu na myśli nieco inny rodzaj “ziół”. :)

  • napar ze złocienia maruna – może zapobiegać migrenowym bólom głowy oraz zmniejszać nasilenie nudności i wymiotów podczas ataków; dość gorzki w smaku; mnie osobiście nie pomógł mimo kilku tygodni regularnego stosowania – to nie znaczy, że nie będzie skuteczny u kogoś innego,
  • imbir – jedno z badań przeprowadzonych przez irańskich lekarzy wykazało, że spożywanie suszonego imbiru miało podobną skuteczność, co sumatryptany, czyli leki na receptę; zaleca się dzienną dawke na poziomie 500 mg suszonego imbiru w kapsułkach – nie podjęłam się jeszcze suplementacji w tej postaci, spożywam jednak regularnie syrop z imbiru, który działa przeciwzapalnie na cały organizm i mogę potwierdzić, że bywa skuteczny w przypadku narastających nudności, jednak prawdpodobnie jest to za mała dawka, żeby miała wpływ na zmniejszenie bólu,
  • olejki CBD – wspomniana przeze mnie już wcześniej marihuana medyczna, jednak w formie olejku pozbawionego substancji psychoaktywnych; ma potwierdzone działanie w zapobieganiu atakom, zmniejszaniu nasilenia bólu i nudności; stosowałam przez kilka tygodni, jednak u mnie nie zauważyłam specjalnych efektów – możliwe, że stosowałam zbyt niską dawkę,
  • probiotyki – wiele osób cierpiących na migrenę ma problemy jelitowe, w tym zespół jelita drażliwego, nietolerancję glutenu czy nabiału; sugeruje się też związek między układem trawiennym a migrenami, w tym znaczne zmniejszenie ukrwienia żołądka, a tym samym utrudnienie wchłaniania substancji odżywczych, czy leków; suplementacja probiotykami wprawdzie nie ograniczyła ilości moich migren, ale poprawiła perystaltykę jelit i odnoszę wrażenie, że szybciej i skuteczniej działają leki brane przeze mnie w trakcie napadu.

Aktywność fizyczna

Ruch to dla mnie sposób na poprawę krążenia i redukcję napięcia mięśniowego. Nie każda aktywność jest jednak wskazana – intensywny trening może nasilić objawy. Najlepiej sprawdzają się u mnie spacery, ruch związany z czynnościami domowymi, jak choćby sprzątanie. Do tego joga i ćwiczenia rozciągające.

Unikanie silnych bodźców

Migające światła, głośne dźwięki i intensywne zapachy to jedne z najbardziej drażniących czynników w czasie migreny, ale też przyczyny samych ataków. Unikam długiego patrzenia w ekran bez przerw, noszę okulary przeciwsłoneczne w słoneczne dni i staram się minimalizować kontakt z intensywnymi zapachami, które mogą nasilać ból. Kiedyś będąc na wycieczce w fabryce perfum dostałam do powąchania buteleczkę z feromonami. Jedno zaciągnięcie się specyfikiem wywołało mi migrenę w ciągu kolejnych 30 minut.

Metody farmakologiczne – dlaczego ich unikam

Istnieją leki profilaktyczne, takie jak Flunaryzyna, które mogą zmniejszyć częstotliwość napadów. Konsultowałam tę opcję z lekarzem, ale ostatecznie zdecydowałam się jej nie stosować. Preferuję naturalne metody i staram się unikać regularnego przyjmowania leków, jeśli nie jest to konieczne.

Flunaryzyna, stosowana w profilaktyce migreny, może powodować różne skutki uboczne. Do najczęściej zgłaszanych należą:

  • senność i zmęczenie – uczucie ospałości i spowolnienia, zwłaszcza na początku stosowania,
  • przyrost masy ciała – zwiększony apetyt i zatrzymanie płynów w organizmie,
  • objawy depresyjne – obniżony nastrój, apatia, brak motywacji.

Dla mnie to wystarczające powody, żeby jednak szukać innych rozwiązań.

Metody niekonwencjonalne i naturoterapia – czy działają?

Medytacja

Medytacja, i relaksacja ogólnie, jest już uznaną metodą w łagodzeniu bólu i zmniejszaniu napięcia związanego ze stresem, który jest jednym z głównych wyzwalaczy migreny. Regularna praktyka, zwłaszcza mindfulness, redukuje napięcie nerwowe, obniża poziom kortyzolu i stabilizuje układ nerwowy. Techniki oddechowe i medytacja mogą zmniejszać częstotliwość oraz intensywność napadów. W moim odczuciu regularne ćwiczenia oddechowe i stosowanie metod relaksacyjnych zdecydowanie ograniczyło ilość moich napadów i mam też wrażenie, że są one łagodniejsze.

Akupunktura – skuteczna, ale nie na migrenę

Przez kilka miesięcy regularnie chodziłam na akupunkturę, mając nadzieję, że pomoże mi w walce z migreną. Niestety, nie zauważyłam większej poprawy, co sugeruje, że w moim przypadku przyczyna mogła leżeć gdzieś indziej (co nie znaczy, że komuś innemu nie pomoże).

Natomiast akupunktura okazała się niezwykle skuteczna w innym moim problemie zdrowotnym – czyli przy stanie zapalnym żołądka. Męczyłam się przez trzy miesiące z ciągłymi nudnościami i utratą wagi o prawie 10 kg, gdzie leki na receptę nie przynosiły żadnych efektów. Tu właśnie akupunktura przyniosła mi ulgę i pomogła dojść do siebie w dosłownie 2 tygodnie. Serdecznie polecam tutaj Marcina Brzezińskiego z HOLUM w Chorzowie.

Pijawki – czyli dość kontrowersyjna metoda

Hirudoterapia, czyli terapia pijawkami, budzi skrajne emocje, ale niektórzy migrenowcy odczuwają po niej wyraźną poprawę. Pijawki wydzielają substancje przeciwzakrzepowe i przeciwzapalne, które mogą poprawić krążenie i zmniejszyć napięcie naczyń krwionośnych – co jest jednym z mechanizmów powstawania migreny. Choć nie jest to metoda dla każdego, istnieją przypadki, w których znacząco zmniejszyła częstotliwość napadów. U mnie niestety również nie przyniosła efektów, ale jeśli nie boisz się tych małych, niezbyt sympatycznych stworzonek, to zachęcam do sprawdzenia. :)

Odrobaczanie – pasożyty a migrena

Mało kto o tym mówi, ale obecność pasożytów w organizmie może mieć wpływ na częstotliwość migren. Ich namnażanie i aktywność są powiązane z fazami księżyca – w określonych momentach, zwłaszcza podczas pełni, mogą wydzielać większe ilości toksyn, co prowadzi do przeciążenia organizmu i może wywoływać ból głowy. Objawy takie jak nasilenie migren, zmęczenie czy problemy trawienne często pojawiają się w cyklach, co może sugerować ich związek z pasożytami. Regularne oczyszczanie organizmu z pasożytów może nie tylko pomóc w redukcji migren, ale także poprawić ogólne samopoczucie i wzmocnić odporność. W moim przypadku przydatne było wykorzystanie prowadzonego przeze mnie od paru lat dzienniczka migrenowego i próba dopasowania dotychczasowych migren do znalezionych w sieci wcześniejszych faz księżyca. Mimo, że część napadów się pokrywała, nie mogę jednoznacznie stwierdzić, że winą były pasożyty. Nie zmienia to faktu, że od momentu, jak dowiedziałam się o tej zależności, regularnie się odrobaczam i również polecam. :) Jeśli chcesz w szybki i wygodny sposób sprawdzić, czy powinnaś/powinieneś się odrobaczyć, a jesteś ze Śląska, to polecam odwiedzić Bartka Bryłę i zrobić sobie test biorezonansem magnetycznym. Bartek jako naturopata ma też niesamowitą wiedzę zarówno z ziołolecznictwa, jak i muzykoterapii, o której wspominam poniżej.

Muzykoterapia i misy tybetańskie w redukcji migreny

Muzykoterapia to skuteczna metoda relaksacyjna, która pomaga obniżyć poziom stresu – jednego z głównych wyzwalaczy migreny. Dźwięki emitowane przez misy tybetańskie, wpływają na fale mózgowe, wprowadzając organizm w stan głębokiego wyciszenia. Wibracje generowane przez misy mogą również redukować napięcie mięśniowe i poprawiać krążenie, co sprzyja łagodzeniu bólu. Regularna praktyka – zarówno słuchanie, jak i granie – pomaga zminimalizować stres i poprawić odporność organizmu na bodźce wywołujące migrenę.

Negatywne emocje a migrena

Migrena to nie tylko problem fizyczny, ale też emocjonalny. Wiele osób zauważa, że stres, frustracja czy tłumione emocje mogą wywoływać lub nasilać ataki bólu głowy. Tradycyjna Medycyna Chińska (TCM) zwraca uwagę na związek między negatywnymi emocjami a przepływem energii Qi w organizmie. Szczególną rolę odgrywa tutaj wątroba, która według TCM odpowiada za harmonijny przepływ energii. [źródło]

Nagromadzony gniew, frustracja i tłumione emocje mogą prowadzić do stagnacji Qi wątroby. Gdy energia ta nie może się harmonijnie rozproszyć, kieruje się ku górze, powodując sztywność karku, napięcie w barkach oraz pulsujące bóle migrenowe, zazwyczaj po jednej stronie głowy.

Również medycyna germańska (zwana częściej Totalną Biologią), mówi o tym, że bóle migrenowe mogą wynikać z tłumionej złości i gniewu.

Czy u mnie praca z emocjami przyniosła efekt? Trudno powiedzieć. Jednak może Ciebie ta wiedza naprowadzi na jakiś trop.

Jak wygląda u mnie napad migreny i jak radzę sobie z bólem?

Migrena pojawia się u mnie dość szybko, bez żadnej aury czy wcześniejszych sygnałów ostrzegawczych. Jedyny objaw, który czasem udaje mi się wychwycić, to delikatne mrowienie po tej stronie głowy, po której zwykle pojawia się ból. Jeśli w tym momencie nie zareaguję odpowiednio szybko, ból zaczyna się nasilać i zwykle trwa 3 kolejne dni.

Najlepiej sprawdza się u mnie jak najszybsze przyjęcie pół tabletki sumatryptanu – cała dawka okazała się dla mnie zbyt silna i powodowała objawy uboczne przypominające grypę, głównie bóle mięśni. Od razu po wzięciu leku staram się położyć w zaciemnionym miejscu i zasnąć. Dłuższa drzemka w tym momencie często pozwala całkowicie przerwać napad. Nie znaczy to jednak, że przerwanie ataku spowoduje, że kolejny pojawi się dopiero za miesiąc, czy dłużej. To byłoby zbyt piękne. :) Czasami jest tak, że napad uda mi się przerwać, a powtórka jest za dwa lub trzy dni. I zwykle wtedy już moja metoda nie jest skuteczna, a taki opóźniony napad jest silniejszy niż zwykle. Jednak raz udało mi się w ten sposób “przesunąć” migrenę o 3 miesiące. Któregoś razu zaczęło mi się zbierać na wyjeździe urlopowym. To było jakoś kilka dni przed końcem pobytu. Dosłownie przez 4 kolejne dni ratowałam się w powyższy sposób, bo codziennie czułam, że ból się rozkręca. Pamiętam, że udało nam się wtedy wrócić normalnie do domu, a migrena zaczęła się na drugi dzień po powrocie (już w komfortowych dla mnie warunkach).

Gdy pierwsza dawka nie zadziała

Jeśli sumatryptan nie zadziała od razu, przez pierwsze godziny żadne inne leki nie pomagają. Wiem już, że nie ma sensu przyjmować kolejnej dawki zbyt szybko – muszę po prostu odczekać. W tym czasie ratuję się Solpadeiną popijaną mocną kawą. Ten zestaw pomaga złagodzić ból, choć nadal pozostaje uczucie osłabienia, drżenia rąk, jak przy dużym spadku cukru oraz nawracające mdłości. Czasem dochodzą też kołatanie serca i napady lęku, bo zarówno kawa, jak i Solpadeina mają sporą ilość kofeiny, która powoduje u mnie właśnie takie objawy. Do tego może dojść uczucie totalnego zimna lub napady gorąca.

O śnie przeważnie nie ma wtedy mowy, a tym bardziej o położeniu się płasko w łóżku (wymioty gwarantowane), więc zwykle ląduję na kanapie w salonie, w pozycji półleżącej, z głową wyżej niż reszta ciała. I leżę tak, dopóki nie uda mi się zasnąć. Często budzę się z gigantycznym bólem głowy, ale to już jest moment, kiedy jest szansa, że sumatryptany zadziałają, więc biorę kolejną dawkę.

Zwykle po pierwszym dniu śpię do późna, żeby odespać noc.

Następne dwa dni w „trybie awaryjnym”

Kolejne dni to głównie leżenie lub jakieś nieskomplikowane czynności. Czasem leki pozwalają mi funkcjonować w miarę normalnie, ale i tak ograniczam aktywność do minimum – leżę pod kocem, bo czuję się osłabiona, a każdy większy wysiłek powoduje drżenie rąk, zawroty głowy i poty. Muszę wtedy co kilka godzin przyjmować kolejne dawki leków, czasem wspomagane Solpadeiną i zawsze popijane kawą, bo zauważyłam, że wtedy działają lepiej.

Powrót do normalności

Po ataku jeszcze przez kilka godzin czuję, jakby miejsce bólu było przewrażliwione i lekko ćmiło. Pełne dojście do siebie zajmuje mi około dwóch dni, podczas których nadal czuję osłabienie i unikam większego wysiłku (odradzam dłuższe spacery pod górkę – kiedyś się porwałam i prawie trzeba było mnie znosić ;)).

Moje migrenowe tricki

W ciągu 12 lat regularnych migren udało mi się znaleźć kilka metod, które czasem pozwalają przerwać napad szybciej lub złagodzić jego przebieg. Niektóre z tych metod potwierdzają też osoby z mojego otoczenia, które również cierpią na ten rodzaj bólu. Są to:

  • szklanka Coca-Coli – potrafi przyspieszyć działanie leków (może przez bąbelki? albo kofeinę w połączeniu z cukrem? nie wiem) lub w niektórych przypadkach całkowicie przerwać napad (zdarzyło mi się to kilka razy); od jakiegoś czasu nie stosuję tej metody, bo ilość pochłanianych przy napadzie leków mocno obciąża mi żołądek, a zalewanie tego jeszcze coca-colą nie miało dobrych skutków,
  • dłuższy spacer w chłodnej temperaturze – jeśli leki już zaczęły działać, wyjście na zewnątrz potrafi pomóc – czasem nawet przerwać ból; chłód daje też dużą ulgę przy nudnościach, więc jeśli nie masz problemu z chlupnięciem w krzaki przy przechodniach, zanim niska temperatura przyniesie efekty, to polecam, ;)
  • zimny okład na głowę – stosuję go przy silnym bólu, zanim leki zaczną działać; często z takim okładem na głowie udaje mi się zasnąć.

Inne tricki, znalezione w książkach lub polecane przez znajomych – których (jeszcze) nie stosowałam, ale może Ty skorzystasz

  • ciepła kąpiel – u mnie zupełnie nie do przyjęcia, ale znam osoby, którym to przynosi ulgę,
  • połączenie leków przeciwbólowych z Metoclopramidem może zwiększyć ich skuteczność podczas napadu migreny; w trakcie ataku często dochodzi do zmniejszenia ukrwienia żołądka, co ogranicza wchłanianie substancji leczniczych przez jego śluzówkę – to właśnie dlatego doustne leki przeciwmigrenowe mogą działać słabiej; Metoklopramid, jako lek przeciwwymiotny, wspomaga też pracę przewodu pokarmowego, przyspieszając pasaż treści żołądkowej i poprawiając wchłanianie leków; dodatkowo wykazuje działanie uspokajające, co może wspierać łagodzenie objawów migreny,
  • w niektórych przypadkach mogą pomagać leki przeciwdepresyjne, przeciwlękowe lub przeciwpadaczkowe – jednak tutaj odsyłam na konsultację lekarską,
  • estrogenowe środki antykoncepcyjne – podobno sprawdzają się w przypadku migren menstruacyjnych, jednak raczej nie zdecyduję się na ich stosowanie,
  • włączenie do suplementacji koenzymu Q10 – który według badań jest drugim, po magnezie, najczęściej występującym niedoborem u osób cierpiących na migrenę oraz rozpoczęcie suplementacji kwasów omega-3

Jak radzić sobie z migreną – podsumowanie

Migrena to temat rzeka – każdy przypadek jest inny, a metody, które działają u jednej osoby, mogą być nieskuteczne u innej. Mimo lat eksperymentowania i testowania różnych sposobów, nadal nie znalazłam idealnego rozwiązania. Udało mi się jednak zmniejszyć częstotliwość i intensywność napadów, a to już ogromna różnica w jakości życia.

Najważniejszą lekcją, jaką wyniosłam z tej drogi, jest to, że warto prowadzić własne obserwacje i nie zniechęcać się po pierwszych niepowodzeniach. Prowadzenie dziennika migrenowego, świadome unikanie wyzwalaczy i słuchanie swojego ciała to ważne elementy, które pomagają lepiej radzić sobie z tą przypadłością.

Jeśli migrena to także Twój problem, mam nadzieję, że znalazłaś/eś tu choć jedną wskazówkę, która pomoże Ci lepiej sobie z nią radzić. A jeśli masz własne sprawdzone sposoby, daj mi koniecznie znać w komentarzu – może będzie to kolejny punkt do dodania na mojej liście, który również dla innych będzie przełomem w walce z bólem? <3

Źródła:

”Koniec z migreną” A. Mauskop

“Jak radzić sobie z migreną” Dr K. Munro

ZAPISZ SIĘ NA MASTEROWY NEWSLETTER

To jedyny taki newsletter w branży freelancerskiej. 
Co środę otrzymasz ode mnie przydatne treści, w tym polecenia wartościowych artykułów, filmów na YouTube, podcastów, narzędzi do pracy zdalnej oraz pro-tipów przydatnych freelancerkom.
Bądź też na bieżąco z tym, co dzieje się u Asystentki Level Master.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *